Okiem sternika
Regaty o puchar Komendanta CWM ZHP
Na regaty wybraliśmy się w piątek 13 września w składzie Karol Nowacki, Piotr Jędrys i Rafał Kubik. Po dotarciu do Gdyni i zakwaterowaniu wybraliśmy się na krótki spacer podziwiać przycumowane żaglowce i ze zniecierpliwieniem czekając na sobotni start.
W sobotę po śniadaniu i krótkim przygotowaniu poszliśmy na odprawę przedstartowa na której omówione zostały obowiązujące przepisy, plan regat, trasy, jachty i poznaliśmy pozostałe załogi.
Na starcie stanęły załogi z 1WDH z Gdyni, Wolontariuszki z CWM, Szczepu Watra z Zalesia Górnego i my. Do dyspozycji mieliśmy do dyspozycji trzy jachty typu Conrad 24 klasy 1/4 tony i „Batalion Wigry” typu Conrad 28, ta ostatnia jednostka pomimo dłuższej linii wodnej jest konstrukcja typowo turystyczna i jest zdecydowanie wolniejsza od mniejszych „ćwiartek”.
Regaty odbywały się w trybie przesiadkowym więc każdy miał okazję do pływania na każdym jachcie czyli cztery załogi, cztery jachty, cztery biegi.
Od razu po odprawie udaliśmy się na pokład wylosowanego jachtu razem z miejscowym sternikiem Wojtkiem który prowadził jacht w pierwszym biegu. Po wypłynięciu na redę portu szybko rozejrzeliśmy się po trasie i usłyszeliśmy od komisji regatowej że do startu jeszcze dużo czasu bo załoga z dyni szyje foka, więc popłynęliśmy na trasę aby trochę poćwiczyć, niestety był to bład który dużo nas kosztował bo odbył się start bez nas pomimo to wystartowaliśmy i z ogromna strata czasowa dopłynęliśmy na trzecim miejscu, pierwsza była 1WDH, drudzy chłopaki z Zalesia a wolontariuszki na batalionie wycofały się z wyścigu, no cóż kiepski początek ale jeden wyścig można nadrobić.
Po przesiadce na kolejny jacht szykujemy się do drugiego biegu, tym razem pilnujemy się linii startu i ja siadam za sterem. Start mamy rewelacyjny i od razu obejmujemy prowadzenie za nami 1 WDH, Pierwsze halsy rewelacyjne kontrolujemy przeciwnika i wszystko idzie dobrze aż do zwrotu na boi gdzie popełniliśmy błąd, który natychmiast wykorzystali nasi konkurenci wychodząc na prowadzenie. W takiej sytuacji nie pozostało nic innego jak utrzyma się jak najbliżej nich i czekać na błąd z ich strony lub na okazję do ataku na kursie z wiatrem który kończył ten bieg. Błędu się nie doczekaliśmy więc zaatakowaliśmy z wiatrem, zaraz po zwrocie na boi staraliśmy się zabrać wiatr naszym przeciwnika, po walce o prawidłowe ustawienie foka udało nam się to w połowie odległości do mety, zostało mało miejsca na wyprzedzenie więc musieliśmy to zrobić dość blisko poprzedzajacego jachtu co bezbłędnie wykorzystał sternik z Gdyni odbijając wiatr przez co zakłócił pracę naszych żagli w efekcie wpływamy na metę 3 sekundy za 1WDH, trzecie są wolontariuszki a następnie Watra. Po tym biegu udaliśmy się na obiad.
Wieczorem czekał nas bieg turystyczny, startowaliśmy z portu jachtowego w dyni mieliśmy dopłynąć do Sopotu odebrać kopertę i powrócić na metę w Gdyni. W tym wyścigu obawialiśmy się że dużo stracimy przez brak znajomości akwenu na szczęście mieliśmy na pokładzie Wojtka którego wskazówki okazały się cenne. Ze względu na ustawienie jachtów startowaliśmy jako trzecia załoga, ale wkrótce objęliśmy prowadzenie którego nie oddaliśmy aż do mety, co nie oznacza że był to wyścig bez emocji. Cała drogę do Sopotu chłopaki z Watry ambitnie walczyli i starali się robić co mogli aby zmniejszyć dystans do nas, natomiast 1WDH dzielnie walczyła na batalionie z wolontariuszkami przez jakiś czas utrzymując się na trzecim miejscu. W samym Sopocie doszło w ferworze walki do kolizji naszego jachtu z chłopakami Zalesia której nikt z nas nie mógł uniknąć, cała sytuację w przyjacielskiej atmosferze wyjaśniliśmy po biegu. Jak duże było napięcie i emocje w czasie wyścigu niech świadczy to że moja załoga nie zauważyła katamaranu Romana Paszke który mijaliśmy w odległości kilkudziesięciu metrów! Końcówka regat to walka o drugie miejsce która wygrały dziewczyny z CWM, chłopaki z Watry trzecie miejsce a 1WDH tym razem musiała się zadowolić czwartym miejscem. Po tym biegu mimo że wygranym już nie mieliśmy szans na pierwsze miejsce a w sytuacji w której chłopaki z Watry wygraliby ostatni wyścig zabrali by nam drugie miejsce w klasyfikacji generalnej.
W niedzielę rano stwierdziliśmy że już nie mamy zbyt wielu szans na walkę, teraz była nasza kolej na zmierzenie się z batalionem którego właściwości żeglugowe zaczęły już dorastać do rangi legendy, ale za to damy dobry wyścig pokazując że żeglarze z Łodzi walczą do końca. W związku z tym natychmiast po odprawie wyszliśmy jachtem na wodę aby samemu się przekonać jak pływa. Pierwsze zwroty nie były udane ale po chwili dogadaliśmy się z jachtem i poczułem że troszkę powalczymy.
Przygotowaliśmy się do startu i 10 sekund przed startem ustawiamy się w korzystnej pozycji i po sygnale jako pierwsi przepływamy linię startu, wkrótce wyprzedza nas 1WDH ale przez całe pierwsze okrążenie utrzymujemy się na drugiej pozycji !!!!!! Nikt nie wierzy w to co widzi nawet komisja sędziowska spływa ze swojego stanowiska i płynie obok nas …….. bijąc nam brawo. W tym biegu brał udział jeszcze jeden jacht który płynął poza konkurencją i to właśnie on uderza w nas i to kilka razy na początku drugiego kółka, dopiero interwencja sędziów rozwiązała sytuację niestety straciliśmy przez to na wysokości względem boi i musieliśmy robić dodatkowe zwroty, spadliśmy na czwarte miejsce z olbżymią stratą do pozostałych jachtów. Przed nami natomiast trwała zażarta walka o drugie miejsce która wygrali chłopaki z Zalesia po błędzie wolontariuszek które dotknęły boi zwrotnej. Ostatnia długość do mety pokonujemy w towarzystwie 1WDH która asystujac nam do końca podziękowała nam za wspólna walkę.
Podsumowując pierwsze miejsce 1WDH z Gdyni, pokazali ogromne doświadczenie i umiejętności żeglarskie, my zdobyliśmy drugie miejsce, na trzecim miejscu bardzo ambitnie walcząca załoga ze szczepu Watra z Zalesia Górnego, czwarte było Wolontariuszki z CWM. Były to naprawdę świetne regaty które odbywały się w bardzo przyjemnej atmosferze, czekamy na rewanż za rok.